Zestaw krótkich instrumentalnych utworów z gitarą w roli głównej.
Dwa są wspólne. Nagrane by net.
Music Story razem z Avell- jej tekst i wokal:)
oraz TC- Transformator- zainicjowały mnie jego nuty.
Fotografia frezji jest z netu- foto.otwarty.pl free
Lubię frezje.
Miłego słuchania:)

CC_ALBUM_INFO
Rezension zu
13 rezensionen
Im Vergleich zum ersten Album ("Birthday") des Künstlers bin ich - ehrlich gestanden - ein klein wenig enttäuscht. Während jenes mit Vielseitigkeit und Variation - sowohl in musikalischen Motiven wie auch der Instrumentierung - auftrumpfte, gibt sich "Music Story" etwas gleichförmiger. Ruhiger Rhythmus, viel säuselnder Synthesizer, hin und wieder begleitet von einer Gitarre und auf Track 1 noch eine auf Kindchen getrimmte Gesangsstimme.
Insgesamt sicher kein schlechtes Album - technisch gut umgesetzt, sauber intoniert und gut abgemixt; ich würde ja fast 8 Punkte geben.
Aber, das erste Album gehört und bewundert habend, ging meine Erwartung gegenüber dem Folgealbum eigentlich in eine andere Richtung, was mich eher zu 6 Punkten veranlasst hätte - daher die 7.
Zum Chillen ist es jedoch bestens geeignet.
Mysle ze okladka swietnie odzwierciedla nastroj tego albumu. Muzyka w nim zawarta jest jak paki rozkwitajacych frezji. Zwiastuje nadzieje i opowiada ze cos rodzi sie na nowo do zycia. Doskonale wykonanie muzyczne, swietny vocal, pomyslowe aranzacje. Moj ulubiony utwor to Music Story.
Polecam wszystkim.
dzięki tej muzyce niejeden film nabrałby blasku
... quand une fleur nous est offerte ...
... et que son parfum nous caresse ...
.. alors notre corps tout entier ...
... se souvient qu'il est habité ... ...
...zyjemy w pieknych czasach.tyle muzyki ktora by zginela w czeslusciach pokoikow i salek prob ma mozliwosc dzieki internetowi zaistniec ,nie zginac i przetrwac tak dlugo kiedy ostatni dysk twardy i ostatni cdr nie padnie.... w nas zostana te cieple dzwieki powstale z polaczenia bardzo wywazonej gry na gitarze polaczonej z pieknymi tlami dzwiekow syntetycznych.gdzies mi sie ta muzyka kojazy z michalem staropolskim [ktorego lubie sluchac ] ;-)ze starych gitarowych plyt.
pozdrawiam Ciebie i Tiffke/Avell
p.s.zapodawaj wiecej takiej muzyki.
Bardzo mylo spotkanie...Podoba mi sie...Nie mam slow...Dziekuje
To drugi album Sajtrusa jaki wysłuchałem. Ten jest równie dobry, jakby bardziej przewidywalny i spokojniejszy. Znów połączenie różnych brzmień niektóre mogą przypominać sound znanych gitarzystów ale tylko przypominać bo każda kompozycja jest oryginalna i niepowtarzalna. Napisze to drugi raz; gratuluje smaku:-)
Ten album Sajtrusa niestety nie przypadł mi do gustu. Zabrakło dynamiki oraz fantastycznej różnorodności z "Birthday" i w efekcie ta muzyka stała się dla mnie zbyt monotonna. To jeszcze nie jest nuda, ale blisko.
Na plus wyróżnia się za to bardzo ładny utworek "Music Story", gdzie melancholijna gitara pięknie współgra z rozmarzonym głosem i ciekawym, poetyckim tekstem Avell. W tej piosence przypomina mi ona trochę Björk, a trochę naszą baśniową Marię Peszek oraz zmysłową Patrycję Hefczyńską (wokalistkę duetu "Husky"), ale z mojej strony to nie jest zarzut. Dla mnie to tylko kolejny dobry przykład tego wirtualnego "gatunku" muzyki.
***
This album of Sajtrus didn't pleased me. It lacks the dynamics and fantastic diversity of "Birthday", so this music seems too monotonous to me. It's not exactly boring, but it's close.
On the bright side we have a very nice track "Music Story", where the melancholic guitar makes beautiful partnership with languid voice and interesting, poetic lyrics of Avell. In this song she reminds me Björk a little, but also two polish singers: fairy Maria Peszek and sensual Patrycja Hefczynska (vocal in "Husky" duet). It's not an accusation though, I just see it as another good example of this virtual musical "genre".
Juz nie potrafię ocenić nawet które twoje "wydawnictwa" były wcześniej bo nie słychać żadnego progresu w twoim pinkaniu. Przestań już męczyć świat twoją "wirtuozerią". Te wydawnictwo to znów esencja kiczu, wyniosłości i tandety rodem spod straganowej budki. Zatraciłeś się w tym i już raczej nic z ciebie nie bedzie.
po przesłuchaniu tej płyty uspokoiłem się bo płyta "Night" bardzo mnie zaniepokoiła kierunkiem w którym zmierza autor...:) ale do rzeczy płyta nie ma tu do końca spójności( może i dobrze) jako całość wszystkie utwory to osobne historie inne klimaty a mianowicie utwór "Music story" zastawiałem się do czego by tu sprowadzić w skojarzeniach muzyczną myślę że takie polskie poszukiwanie w kierunku cocteau twins kolejne utwory to nastrojowe ambient aż do utworu "Spring" gitara tu brzmi wręcz jak Micka Oldfielda kolejny utwór po raz kolejny nastrojowo wyciszająco aż po utwór zamykający" Waltz" który jak dla mnie zbyt krótki ale dający dobrą energię nujazzową:) dlatego nie oceniam całości jako nudnej i nasennej... płyta miejscami wycisza ,uspakajają ale też zaskakuje brzmieniem i poszukiwaniem wciąż nowego...