Siódmy album e. z. Y-ego brzmi świetnie. Kompozytor upodobał sobie klasyczne instrumentarium (fortepian, smyczki), które konsekwentnie wykorzystuje w swoich projektach. Muzyka stonowana, czasem pogodna a czasem tajemniczo niepokojąca... Dobrze się stało, że ten album ukazał się właśnie teraz, w okresie okołoświątecznym; szczególnie pierwsze trzy kompozycje znakomicie wpisują się w radosny klimat Bożonarodzeniowy. Co jeszcze ? Że to moim zdaniem najlepsza płyta, jaką do tej pory nagrał Jacek, co świadczy o tym, iż nawet w tak wydawało by się zamkniętej formie jak muzyka relaksacyjna można jeszcze coś dodać nowego. Polecam !