Powiem szczerze - dawno nie słyszałem tak dobrej płyty. Project Nine serwuje rock progresywny, ale mocno osadzony w stylistyce metalowej, co jest wielkim plusem. To muzyka typowo gitarowa, perkusja schowana, wybija rytmy, czasem bardzo dziwne (ambient?), ale klimatyczne zarazem. Świetne klawisze, które pojawiają się miejscami budują bogate tło, ale nie wciskają się nachalnie na pierwszy plan. Do tego świetne aranże. Największym zaskoczeniem jest brak wokalu na płycie co jednak w niczym nie przeszkadza - jak dla mnie to nawet zaleta, można się w pełni skupić na bogatej muzyce. I jeszcze jedna ciekawostka - niezwykle trafnie dobrane są tytuły - First Day Destruction - i rzeczywiście to słychać. Łapiemy krople deszczu? Dokładnie! Jak dla mnie rewelacja - szczerze Polecam!