Jeśli miałbym wybrać jedno słowo-klucz, opisujące ten album, byłoby nim "zmaganie". Mieszasz w utworach na tej płycie dźwięki, kojarzące się z walką, gniewem i buntem, zestawiając je po chwili ze spokojnymi fragmentami, które jednak nie trwają niejednokrotnie zbyt długo... Paradoksalnie najbardziej mroczny wydaje mi się utwór, który zatytułowany jest Duchy Światłości ("Spirits of light"). Co więcej, Mieszasz nastroje nie tylko w pojedynczych utworach, ale również mroczne utwory Przeplatasz na płycie ze spokojnymi. Daje do myślenia. Cieszy mnie, że ostatni utwór, mimo tego, że odbieram go jako mroczny, Kończysz nastrojem który, co prawda, nie przywodzi na myśl poprawy sytuacji, ale raczej pogodzenie się z losem. Dobre i to - zostawia przynajmniej nutkę nadziei i poczucia sensu. Świetny, choć nie najłatwiejszy w odbiorze album. Gratuluję i pozdrawiam serdecznie.