Album zaczynający się fantastycznym fortepianowym wstępem, przez chwilę aż żal, że tak krótkim, ale żal tylko do momentu w którym 2003 zaczyna nabierać tempa i przejmuje kontrolę nad słuchaczem. Dosłownie, to jeden z tych utworów, przy których nie trzeba nadążać za autorem, leci się razem z muzyką. 2003 to utwór bezlitosny, jeżeli chwyci, to nie puszcza, oddech dopiero łapie się w połowie, gdzie następuje nieznaczne uspokojenie, ale jednocześnie załamanie jak dotąd terroryzującego rytmu. Linearny przepływ zamienia sie w burzliwy, z wieloma przeplatającymi się motywami, co przygotowuje do ostatniego utworu, o wiele bardziej relaksacyjnego, z bogatą aranżacją i o wiele bardziej eksploracyjnego. Nieco mi brakuje w tym albumie wyraźnego zakończenia, niemniej odtwarzacz, po zakończeniu ostatniego utworu, rozpoczął od nowa płytę... wstęp jest też dobrym zakończeniem :)
Co więcej napisać... naprawdę fajna płyta, spójna, dopracowana. Do tej pory na szczycie mojej prywatnej top-listy Certamena królowała "Code of life". Płyta "...a chmury pod nami" może jej nie zdetronizuje, ale na pierwszym miejscu zrobiło sie stanowczo tłoczniej.

| Release | February 17, 2009 | ||||||||||||||
| |||||||||||||||
Copy and paste this HTML code onto your blog :

