Pierwszy kontakt z zespołem nieco mnie rozczarował. Może przez słabszą jakość nagrania. Ale tym razem było inaczej. "El verano de Rosaura" nie jest typowym popowym albumem porywającym masy. Jest wspaniałym rockowym arcydziełem! Czemu takie porównanie? Jest dość specyficzny - ale tylko w tym dobrym znaczeniu. Bardzo dobry, charakterystyczny głos wokalisty, wpadające w ucho melodie - nieprzerwany strumień pozytywnych wibracji. Jakby jeszcze był ciut dłuższy. To w zasadzie jedyna wada. Reszta jest po prostu wspaniała. Polecam!
Ścieżka z wyboru: otwierająca album "Tutu". Za całokształt, czyli za to, jak wszystko ze sobą gra aż miło.