Wycinek, dopełnienie i złudzenie - EPka zwiastująca kolejny album.
SOROBURU - I 2007
ZSUINANU - X 2007
(wykorzystałem fragmenty opowiadania UROBOROS, WĄŻ Janusza Marka Struzika)
STRAVINSKY - VIII 2007

The tracks of this album are published under a Creative Commons licence, check the licence associated to each track.
Reviews for "Pysk ulokowany zbyt blisko ogona - głowę urywa przy samej dupie"
3 reviews
montage de sons complétement délirant,je trouve sa drole,un peu fatigant,mais interessant,a bientot!
Quand un groupe à quelque chose à dire ça se sent de suite, et, tant qu'à faire, on peut écouter tous les albums, faut pas mégoter quoi!!
Branchez vos écoutilles les ptits Loups!
Momoka
No i mamy kolejną płytę z dość zastanawiającym tytułem - aly czy jakikolwiek tytuł Rezydenta nie jest zastanawiający?
Ale po kolei. Soroburu. O autorze wiem tyle, że podobnie jak ja pracuje w wielonakładowej gazecie, gdzie stres i presja czasu to chleb powszedni. Rytm i klimat kompozycji nieodłącznie kojarzy mi się z praktyką zawodową - chocholi taniec i kołowrót zajęć wywracają mnie na pysk, następnie mocno chwytają za włosy, walą w mordę, a ja w chwili otrzeźwienia mówię do siebie "pierdolnij to wszystko". Nie mówię w tym wypadku inaczej niż autor, choć nie wiem czy źródło emocji jest to samo.
Zsuinanu to dwunastominutowa kompozycja w której wieje chłodem - jest naprawdę groźnie, choć nie aż tak bardzo jak w "Ajhirju". Zmętniały głos i zawartość tekstowa zabarwia całość w przerażającą opowieść. Tego kawałka nie da się słuchać "po trochu" czy od środka - to zwarta historia której trzeba poświęcić owe 12 minut. Po raz kolejny Rezydent świetnie wykorzystał szeptane teksty - to się sprawdza!
"Stravinsky" - zastanawiałem się od samego początku, co to będzie - Starwiński to geniusz, któremu niemało uwagi poświęcił sam Frank Zappa. Interesowało mnie, jak można w niecałych czterech minutach zamknąć opowiadanie o głowie pełnej pomysłów? Chyba raczej nie można. Ten utwór to raczej uwielbienie dla talentu wielkiego artysty - w tle słychać oklaski i okrzyki podziwu. Natomiast główny nurt stanowi tutaj bezkompromisowe kopanie po dupie ostrymi gitarami i zagadkowymi nutami, które wyłaniają się na przemian - raz z mroku, raz ze światła. Tak najprościej słyszane dźwięki interpretuje moja głowa.