Hornówek ( WA ) - Poland
Joined : April 11, 2008
Bob Marley & The Wailers, T.Love, Pink Floyd, The Police*, Jean Michel Jarre
Reggae, Ska, Instrumental, Soundtrack, Chillout
Inne brzmienie, mnie się podoba. Głos kobiecy dobrze wkomponowany w całość.
Czekam na więcej, bo to tylko pobudziło apetyt...
Najpierw myślałem, że popsuł mi się odtwarzacz. Potem okazało się, że to tak ma być :-)
Muzyka klubowa. Ale nie do potańczenia, ale do posiedzenia w klubie przy kawie. Tworzy ciekawe tło. Świetnie nadaje się do czytania np. nowego Grzędowicza.
Ale właśnie. To nie jest muzyka, tylko podkład. Intrygujący, ale niestety tylko podkład.
Interesujący gitarowy blues. Śpiew z "dżemową" manierą, w dobrym sensie. Jak dla mnie najciekawszy jest 4 utwór "Spod Ciemnej Gwiazdy", podpadający pod najlepsze rockowe dziedzictwo. Jednak zaskakują mnie przejścia, ani płynne, ani kontrastowe. Coś mi w nich nie pasuje.
Gitary ciekawi brzmią, ale przy trzecim przesłuchaniu (materiału jest tak mało) zaczynają nużyć.
Jeśli jest to demo sprzed czterech lat, chciałbym usłyszeć jak NiPU brzmi dzisiaj.
Oglądając promocyjne wideo spodziewałem się kolejnego niemieckiego techno. Zostałem zaskoczony od samego początku: muzyka elektroniczna melodyjna i nastrojowa, choć pełna pętli powtórzeń i zabawy dźwiękiem. Jest więc nieinstrumentalny "Morning comes" - tego trzeba słuchać na słuchawkach, elctro-reggae "One step", nastrojowe, jak z horroru "L'inconnu" - w połowie jakby sie rozkręca.
Warto poświęcić czas na przesłuchanie.
Energetyczne kompozycje ze stałym rytmem w tle. Jeśli ktoś lubi podrygiwać rytmicznie, to może nawet potańczyć. Trudno oceniać poszczególne utwory, bo stały rytm robi swoje - całość tworzy jeden set. Wyróżniłbym Hyped i Shine, jednak myślę, że każdy kawałek będzie się świetnie miksował w klubach.
Album jest też świetny do słuchania na rowerze - koła same kręcą się szybciej.
Jeśli ktoś twierdzi, że przy tych utworach można się zrelaksować, to powinien zmienić coffeeshopa ;-)
To są kompozycje raczej dla freeków.
Ciekawe rzucenie eksperymentów brzmieniowych różnych instrumentów na podkład elektroniczny, by nie rzec techno.
Każdy utwór jest wyjątkowy i niepowtarzalny. Na pewno czegoś podobnego nie słyszeliście.
Żałuję tylko, że całość brzmi jakby była kilkakrotnie kopiowana na kasetach marki Tonsil lub odgrywane przez skarpetę.
Najpierw wysłuchałem, potem zajrzałem do recenzji i zostałem zaskoczony. Chwalony wokal jest intrygujący, ale jak dla mnie do tej rockowej, czy jak zespół woli, rokendrolowej muzyki głos jest zbyt eteryczny. Chwilami odnosiłem wrażenie, że wokalistka boi się zaśpiewać pełnym głosem, tak jakby nie była pewna swojej angielszczyzny.
Mimo tego kompozycje są świetne, zaplanowane i rzeczywiście zapadają w pamięć - przy drugim przesłuchaniu wiedziałem, że już gdzieś to słyszałem :-)
"Tony Soprano" spodobał mi się najbardziej, może dlatego, że jest taki "rokendrolowy", a może dlatego, że wokalistka jest bardziej zdecydowana :-)
Chyba warto zainteresować się komercyjnym albumem tej grupy.
warto posłuchać i nie zniechęcać się po pierwszych kompozycjach
odnoszę wrażenie, że im dalej tym ciekawiej
nie znam tureckiego i nie wiem o czym rapują, ale
kawałki wyrwane ze środka nie różnią się specjalnie od francuskich, polskich czy innych kompozycji
a elementy folkloru nasuwają skojarzenia z Dalekim Wschodem
polecam wysłuchać
Generelnie dużo dźwięków rozmieszczonych na różnych płaszczyznach. Czasami te płaszczyzny wchodzą w interakcję, ale równie często działają jakby zupełnie niezależnie, zmierzając do zupełnie różnych zakończeń. Kompozycje przewodzą mi na myśl jam session, gdy co pewien czas muzyk na swoim instrumencie przejmuje prowadzenie. Może dlatego utwory są wyciszane, gdyż inaczej trwałyby w nieskończoność. Nie są przy tym monotonne. Dzieje się naprwdę dużo.
Bardzo przypadło mi do gustu pełne wykorzystanie przestrzeni stereofonicznej - obecnie raczej rzadkość.
Polecam fanom elektroniki.
Muzyka eksperymentalna, chwilami minimalistyczna, chwilami atakująca uszy. Niektóre dźwięki przesterowane, nieczyste, zwłaszcza "sekcja rytmiczna", jeśli można ją tak określić. Cały czas miałem wrażenie, że autor pusza do nas oko, mówiąc "Umiem grać, ale teraz posłuchaj tego. Podoba się ?" Do mnie ta muzyka nie trafia. Dźwięki są chwilami zbyt agresywne, a jednocześnie monotonne. Po trzech utworach złapałem się na tym, że właściwie czekam na mocne uderzenie :-)