To jest moja pierwsza recenzja, więc może być trochę miałka.
Las, ciepło, lekki wietrzyk przynoszący zapachy przyrody, w tle słychać śpiewy ptaków. Moje pierwsze spotkanie z tym albumem było pozytywne. Słuchając dalej mój zachwyt narastał. Liczne odgłosy przyrody jak i miasta, zabarwienie folkiem i wiele innych wpływa na urozmaicenie już i tak bogatej muzycznie płyty. Najgorsze jest tylko uczucie "To już koniec", kiedy w uszach rozbrzmiewają jeszcze ostatnie dźwięki tej niekrótkiej płyty. Nie sposób mi powiedzieć który utwór był najlepszy, gdyż wszystkie niczym małe trybiki stworzyły wspaniałe urządzenie.
Na koniec dodam, że na taki album oczekiwałem długi, długi czas.