Gliwice/Polska Cerekiew ( OP ) - Poland
Website : http://www.carpenoctem.pl/wordpress/pmateja
Joined : March 11, 2007
Electronic music, triphop, Jazz, dark, doom, Heavy metal music, stoner, Classical music, Folk music
Album ten poniewiera słuchaczem, jak szmacianą lalką. Perkusja napędza tę chorą maszynę, bas strzela jak dobre, radzieckie działo, gitara kosi, czego tamci nie zabili. Zamiast wokali sporadyczne sample, jakieś przemówienia.
Nie wiem, czy to jest metal, ani jaki. To jest maszyna do zabijania. Ciężkie, interesujące i wciągające niesamowicie.
Sebastien Gramond to na pewno wielka indywidualność na Jamendo. Opublikował tu już około stu albumów, trwających średnio 50-60 minut każdy. Do tego są to rzeczy muzycznie co najmniej bardzo dobre. Część z nich to prog rockowa psychodela z pogranicza stylów Arthura Browna i Franka Zappy, ale zaszufladkować Gramonda nie jest łatwo.
Album "My Favourite Train" to muzyka zdecydowanie bliższa jazzowi, niż rockowym odlotom. Twórca nie śpiewa tutaj, skupiając się raczej na instrumentach, wśród których - jak zawsze - królują klawisze. Ten facet potrafi na nich grać. Tak samo jest z perkusją i innymi przeszkadzajkami.
Muzyka ta nie brzmi zbyt nowocześnie. Gramond zatrzymał się gdzieś w czasach, gdy Emerson, Lake i Palmer triumfowali swymi progresywnymi dźwiękami. I to chyba dobrze, dobra muzyka broni się nawet nie w swoich czasach.
---
A great album made from jazz and psychodelic prog rock. Without singing, but close to Emerson, Lake and Palmer, or Frank Zappa.
It's great, but not very modnern music. And it's my favourite Gramond album.
Prawdziwa klasa - rewelacyjne retro electro-disco. Jest świetny bit i bardzo profesjonalne brzmienie. Właściwie nie wiem, co tu specjalnie mówić - może tyle, że świetnie by się przy tym tańczyło. Jadę dzisiaj na Off Festival i przyznam, że UltraCat pasowałoby tam idealnie zarówno pod względem gatunkowym, jak i jakościowym.
Jeden wielki minus: za mało!
I just can't wait for the rest of this album. As always lovely piano, and my favourite ambient producer.
And I hope, that Lena will sing too. "Oi Da Ne Vecher" made me waiting for her voice in a Doc album.
So I wait and wait and wait :)
Binarpilot wie jak rozbujać w człowieku wszytko od dużych paluchów u nóg, aż po zęby. Nie jestem wielkim zwolennikiem dyskotek, czy innych potańców, ale przy tym mógłbym pół nocy przeszaleć.
Inteligentna, skoczna muzyka, świetny nastrój i zdecydowanie najbardziej dojrzały materiał tego artysty. Ma charakter, ma jaja, ma talentu na kilogramy.
Pianino pod palcami Leny opowiada piękniej niż niejeden poeta. Czy to w utworach tworzonych z Docem, czy solowo, zawsze przenosi w odmienne światy, w sny i marzenia. Utwory często mroczne, o ciemnej barwie mają magię dziecinnych wyobrażeń, moc romantyków. Delikatne ambientowe wstawki jedynie potęgują ogromny efekt. Z płyt fortepianowych, które słuchałem na Jamendo, ta zdecydowanie jest najlepsza.
---
Piano under finger of Lena is telling stories of mystery and childchood. It's best piano album on Jamendo.
Ten album to dla mnie prawdziwe zaskoczenie. Naprawdę nie spodziewałem się na Jamendo ani takich klimatów, ani tak fenomenalnej jakości.
Jeśli dobrze wymieszać jazz z muzyką folkową, klezmerską, klasyczną i chyba post rockiem, można się spodziewać czegoś naprawdę wciągającego. Nie ma tu za dużo dźwięków, nie ma przepychu. Ale jest fantastyczny, pełen mistyki nastrój, melodie i smaczki.
Polecam uprzednie obejrzenie na LastFMie nagrania z występem tanecznym. Coś pięknego.
Lubię taką muzykę, bardzo lubię, gdy struny tak śpiewają i zawodzą. Można przy tym dobrą książkę poczytać, można się wsłuchać. Album, który naprawdę zasługuje na większą popularność.
---
Just a few words: jazz, klezmer, world music, post something, jazz, jazz, classic music, something, something more. And it sounds just perfect. Someone likes noiseless sounds from John Zorn? It's a bit similar. And, really, it don't need being compared to Zorn, it's great itself.
"Dreadnought" to jeden z najczęściej słuchanych przeze mnie albumów z Jamendo. Mroczny i subtelny folk z naleciałościami stoner rocka. Bardzo dobrze wyprodukowany i interesujący materiał - utwory są nie za długie, nie za krótkie, bardzo nastrojowe i ciekawe. Bardzo podoba mi się delikatna maniera wokalisty, mnogość smaczków. Może się kojarzyć ze Von Tillem, jakimiś lekkimi fragmentami Opeth czy Katatonii - słowem super rzecz.
Także polecam pozostałe albumy tej kapeli. Rzecz bardzo wysokich lotów.
---
Dark and interesting folk music, highly influented by prog and stoner rock. It's soft and well made. One of my Jamendo favourites.
Birds in a Rat Race
Ponad godzina ciężkich, instrumentalnych dźwięków na raz to może i dużo, ale w przypadku "The Theme" jestem w stanie spokojnie to przełknąć. Zostajemy zaproszeni gdzieś na spotkanie ze stonerem i prog rockiem. Na tym godzinnym spotkaniu dzieje się co nie miara. Bas ciężki jak kopyto diabła, świetne gitary, mocna perkusja i masa smaczków. Trochę wieje od tego klimatami post-gitarowymi, ale przede wszystkim jest czad, momentami wspomagany dźwiękami jak z King Crimson. Taki walec przyda się każdej i każdemu.
---
Heavy, groovy and sooooo interesting. I'm not tired while listenig to it, although it's more than one hour. Stoner or doom meets prog metal. It's good... or better.
Well, it's a fun piece of music. Too short for me, but well made. And it's so nice to hear musicians from Jamendo, playing together. I want more such songs!
I also enjoy such contamination of styles. Of course, when it's played so good.