Wciągająca rzecz - słucham drugi raz i SZPITAL podoba mi się już o 2 oczka bardziej!
Zaczyna się Larsem Von Trierem, ale potem robi się z tego niezła muzyka imprezowa nie tylko do słuchania. Gdyby Jerzy Gruza kręcil DZIĘCIOŁA 30 LAT PÓŹNIEJ, mógłby śmiało sięgnąć po MUZYKĘ. Już widzę w lunecie party...
Jest tu wbrew pozorom dużo urozmaicenia, jest kilka perełek, m.in. tytułowy utwór. Ten i parę innych fragmentów wskazuje, że na tej płycie tak do końca to wesoło nie jest. Choć mnie to cieszy. A poza tym, podoba mi się szpitalne spojrzenie na zabawę muzyką. Minusik za niektóre zbyt przegadane momenty.