Niemała ilość propozycji nadesłanych do mnie przez Momoko, mojego francuskiego przyjaciela ze strefy Jamendo, pozwala mi sądzić, że kryzys niemocy artystycznej na tych stronach minął bezpowrotnie. I dobrze! Ja mam czego słuchać, Momoka ma co wysyłać, tylko moja skrzynka kontaktowa niebezpiecznie pęcznieje...ale w zasadzie co mnie to obchodzi? Niech się tym martwią administratorzy Jamendo.
Od czasu otrzymania płyty The Diletanters - Hold On, We're Falling, do nadsyłanych propozycji podchodzę z niezwykłą ostrożnością i chyba z .....pewną taką....nieśmiałością. Ostrożność jest zalecana zwłaszcza wtedy, kiedy rozsiadam się w moim białym ogrodowym foteliku i trzymam za ucho kubek z gorącą kawą niczym nauczyciel niesfornego uczniaka. Pomyłka i nad wyraz burzliwe emocje grożą kontuzją termiczną lub co gorsza skapcanieniem i głupim wyrazem twarzy. Tego ostatniego chcę w szczególności uniknąć.
Jedną z ciekawszych propozycji wydaje mi się Paolo Pavan z płytą „Inside”. Z jego strony nie grozi mi na pewno nic złego – mocno i dumnie dzierżę wspomniany kubek z kawą rytmicznie podrygując nogą.
Paolo Pavan serwuje nam solidną dawkę akustycznego jazzu – prawdę mówiąc nie słyszałem chyba lepszej płyty tego gatunku na stronach Jamendo. Klasyka jest trochę jak szary garnitur, który pasuje do wszystkiego – tutaj również mamy do czynienia z czymś czego czas się nie trzyma. Fantastyczne kompozycje utrzymane w ciepłym klimacie jak „Silents”, czy dynamiczny „Urban Slanging” nie pozwalają ani na moment oderwać się od propozycji włoskich jazzmanów. Genialne akcenty perkusyjne, dialogi fortepianu z saksofonem, aksamitne dźwięki kontrabasu i przepiękna trąbka snują sentymentalne opowieści chwytając słuchacza za serce, czasem porywając do tańca tak jak w ciekawym, przyozdobionym tangiem „Blue Night Dance”.
Ze wszech miar profesjonalny i uczciwy jazz – dobra i ciekawa muzyka. Oczekuję kolejnych tak wspaniałych albumów!
Recenzję można również przeczytać na www.muzykomani.pl