Przyznam szczerze, że nie słucham za dużo chilloutowo-ambientowych kawałków, ale ten tytuł i okładka bardzo mnie zaintrygowały, więc postanowiłem dać mu szansę.
Co może się dziać pod powierzchnią arktycznego oceanu? Ciemno, zimno i ze wszech miar nieciekawie? Okazuje się, że nie. Utwór jest utrzymany w spokojnym, choć nie monotonnym tempie, czuć lekki chłodek elektronicznych dźwięków, ale jest tu też dużo życia i światła. Gdy zamykam oczy, widzę podwodny balet tańczący złożony, ale matematycznie precyzyjny i piękny układ. Może coś inspirowanego fraktalami, jakiś niesamowity wzór stworzony przy pomocy zimnej arytmetyki?
Warto słuchać uważnie, zanurzyć się w tytułowym oceanie, wczuć w klimat. Nie mogę zagwarantować, że wam się spodoba, ale warto poświęcić 7 minut życia, by spróbować takiego doświadczenia.