pl

 
 

Ostatnie ulubione albumy

 
 
 

Najnowsi ulubieni artyści

1 album
0 album
1 album
1 album

Ostatnie recenzje

Sortuj według
 
OdtwórzOdtwórz

To z całą pewnością jeden z najtrudniejszych Twoich albumów. Musiałem się do niego przekonać, jest bardzo wymagający. Ma natomiast jedną fantastyczną cechę: wysłuchany w całości, w spokoju i z uwagą sprawia, że staję się emocjonalnie oczyszczony. Jest to bodaj jedyny album Twojego autorstwa, który działa na mnie akurat w ten sposób. Może i dobrze, bo ceną za to emocjonalne catharsis jest właśnie ogromna trudność w odbiorze, nie chciałbym, aby wszystkie Twoje albumy były takie. Ale dobrze, że jest ten, jeden, jedyny w swoim rodzaju. Pozdrawiam serdecznie

OdtwórzOdtwórz

W tym albumie zwróciło moją uwagę to, że bardzo umiejętnie Łączysz klasyczne i nowoczesne brzmienia. Cieszy mnie spora ilość partii fortepianu, bo bardzo lubię brzmienie tego instrumentu. Jednak najciekawsze jest to, że potrafisz umiejętnie spleść linię melodyczną, graną na fortepianie, z bardzo awangardowym, elektronicznym tłem, widać to szczególnie w utworze "Hello from planet Earth". Najbardziej przykuwa moją uwagę utwór "Destination Mars", błyszczy w tym utworze sekcja instrumentów perkusyjnych. Doskonałym zamknięciem płyty jest zestawienie w parę dynamicznego "Phoenix recon" z bardziej stonowanym "Return".

Biorąc pod uwagę tytuł, nie sposób oprzeć się pokusie skonfrontowania "Red Planet" z "Mars Global Inspiration". MGI wydaje się bardziej patetyczny, ale mimo to jest łatwiejszy w słuchaniu, RP ma zdecydowanie bardziej nowoczesne, niejednokrotnie ostre brzmienia, momentami niektóre utwory wydają się przeciążone, takie fragmenty są w drugiej połowie "Destination Mars" i "Hello from planet Earth". Może dlatego nad "Red Planet" przedkładam Twój poprzedni album, "...and life goes on", też przecież nie najłatwiejszy. Co by jednak nie mówić, "Red Planet" to bardzo dobry album. Raz na jakiś czas podczas podróży na Marsa można doznać przeciążenia ;) Pozdrawiam serdecznie

OdtwórzOdtwórz

Jeśli miałbym wybrać jedno słowo-klucz, opisujące ten album, byłoby nim "zmaganie". Mieszasz w utworach na tej płycie dźwięki, kojarzące się z walką, gniewem i buntem, zestawiając je po chwili ze spokojnymi fragmentami, które jednak nie trwają niejednokrotnie zbyt długo... Paradoksalnie najbardziej mroczny wydaje mi się utwór, który zatytułowany jest Duchy Światłości ("Spirits of light"). Co więcej, Mieszasz nastroje nie tylko w pojedynczych utworach, ale również mroczne utwory Przeplatasz na płycie ze spokojnymi. Daje do myślenia. Cieszy mnie, że ostatni utwór, mimo tego, że odbieram go jako mroczny, Kończysz nastrojem który, co prawda, nie przywodzi na myśl poprawy sytuacji, ale raczej pogodzenie się z losem. Dobre i to - zostawia przynajmniej nutkę nadziei i poczucia sensu. Świetny, choć nie najłatwiejszy w odbiorze album. Gratuluję i pozdrawiam serdecznie.

OdtwórzOdtwórz

Słuchając tego albumu przewija mi się w głowie słowo: nadzieja. Niczym w życiu, pomiędzy nutami tych utworów znaleźć można radość, ale też smutek i zadumę, pewne niezdecydowanie, ale też przesłanie: podąż za mną, lub ze mną, niczym w walczyku z przedostatniego utworu na "One Quiet Week". Jednak nieodmiennie każdy z nich pozostawia we mnie wrażenie: jest nadzieja. Choćby dla tego wrażenia warto posłuchać tego albumu. Serdecznie gratuluję!

OdtwórzOdtwórz

Trochę z przekory się przyznam, że mimo tytułu, sugerującego "minorowe" klimaty, ten album, należący do nielicznej grupy albumów opublikowanych na Jamendo, wprawia mnie w optymistyczny nastrój. Może sprawiają to dźwięki mojego ulubionego instrumentu - fortepianu - nie zakłócane zbytnio innymi, niepotrzebnymi... Może to zasługa melodii, wpadających w ucho, lecz pozostawiających mnóstwo przestrzeni dla własnej interpretacji, nie sugerowanej nawet dość enigmatycznymi, przynajmniej dla osoby nie zaznajomionej bliżej z arkanami muzyki, tytułami. Nawet okładka albumu nie jest zbyt krzykliwa, jak gdyby biała przestrzeń pozostawiona była na dorysowanie, według własnego uznania, tego co rysuje się w wyobraźni słysząc te dźwięki. Gratuluję i pozdrawiam.

OdtwórzOdtwórz

Bardzo lubię ten album. Tajemniczo rozpoczynający się "Signs", chwilami wprowadzający w nastrój zadumy, chwilami mobilizujący szybkim rytmem, wymykający się prostej interpretacji, której nie ułatwia również wieloznaczny tytuł. I to zakończenie... Mroczne, ale nie przytłaczające, niby zamykające utwór, ale zostawiające we mnie wrażenie niedopowiedzenia. Wspaniały "Nordic point", przywodzący mi nieodmiennie na myśl (idąc nieco za tropem tytułu) morską podróż, rozpoczynającą się przy pięknej pogodzie, ale natrafiającą na trudności, prowadzące do niebezpieczeństw, kończącą się jednak optymistycznie, jak i sam utwór. Mógłbym go słuchać w nieskończoność, zwłaszcza drugiej połowy, ze szczególnym uwzględnieniem finału. Wreszcie zamykający całość "Aurora borealis", równie niezwykły w odbiorze, jak zjawisko, od którego wziął tytuł. Gratuluję!